wtorek, 8 listopada 2011

Hello World

Witaj świecie, blogu, notatniku czy brudnopisie.
Oto przedstawiam sam sobie, moje miejsce na zapisywanie moich bezcennych rozmyślań i wspomnień. Wszelkich zwiedzających uprzedzam, że przepisywać swoich myśli dobrze nie potrafię ;-)

Cześć jestem Alek nie nietypowy internauta. To między innymi ja podwyższam światową średnią czasu spędzoną przed komputerem. Zwykle mam tak, że spędzam przed komputerem tyle czasu ile mogę. Należę do grupy ludzi o umysłach ścisłych, interesuję się informatyką i grami. Nie jestem osobą towarzyską w prawdziwym świecie, ale za to odbijam sobie to w świecie komputerowym. Trenuję od miesiąca Shotokan. Mam dwóch braci i jestem po części typowym Polakiem ponieważ ciągle narzekam. Wzrost: średni, (o)budowa fizyczna: nie najgorsza, znaki szczególne: naturalnie kręcone włosy. Reszta autoportretu wyjdzie w praniu.


Co dziś napiszę?

Uzmysłowiłem sobie dziś, że mimo iż staram się być dobrym, uprzejmym uczniem, to ostatnio moja walka o swoje powoduje, że coraz więcej nauczycieli mnie nie lubi. Może najpierw umieszczę drugi wstęp. Otóż jestem uczniem technikum w przyszłości technik informatyk. W tej oto szkole moja klasa a szczególnie moja grupa ma fatalną sytuację z nauczycielami, salami, komputerami i zajęciami dodatkowymi. Kiedy chciałem udowodnić naszej kochanej nauczycielce (idiotce) od Programowania Strukturalnego i Obiektowego, że HTML to nie jest język programowania (tylko opisowy), to ona oczywiście nie dawała się poprawić przez jakiegoś tam ucznia i dalej wykładała swoje. Chcąc ratować kolegów wykorzystałem sytuację, że nie miała jak przeprowadzić lekcji, (brak programów do tworzenia stron www) udało mi się ją poprosić, żeby dała mi przeprowadzić lekcję o prawdziwym programowaniu (ja programowanie mam ogarnięte). Kiedy poszedłem do jednego z nielicznych ogarniętych informatyków w naszej szkole, to z powodu że na niego się wydarłem, kiedy załatwił wykłady z przedstawicielami Microsoftu drugiej grupie, nie udzielił mi żadnego wsparcia. :(

Kiedy zwykle wracam ze szkoły słońce pada pod małym kontem na ten szary świat oświetlając go pomarańczową poświatą. Wykorzystałem to w autobusie i „chodziłem” cieniem mojej ręki i robiłem mały teatrzyk cieni po książce jakiejś dziewczyny która siedziała pod drugim oknem. Szkoda tylko że jedynie co ludzie zauważyli to moje ręce w powietrzu.


Przepraszam za wszelkie błędy stylistyczne itp.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz