wtorek, 17 maja 2016

Nawyki

Między planem a wykonaniem stoi wiele przeszkód, a choćby takie "tylko zrobię pierwsze zwycięstwo" czy może "dziś sobie odpuszcze", albo "nie mam siły myśleć". Co zrobić gdy motywacja jest już martwa, ciało symuluje chroniczne zmęczenie, a mózg jednocześnie przypomina i ignoruje zaplanowane działania? Poprawna odpowiedź brzmi: "cholera wie". Jestem nie niezwykły, wiec nie wiem czy opis mojej walki z samym sobą coś komuś by dała.
Głównym środkiem kiedy lenie się, czy czuję, że z żalu zaraz się rozkleje, jest nienawiść. Nienawiść do swoich słabości, do ludzi który kiedyś czynili mi zło. "Nie kurwa nie dam się, nie dam się!"  wspomagane wizjami zemsty działa cuda :3. Choć raczej to jest nie opisywalne jak nagle zmienia się tok myślenia, oddech przyspiesza, i masz ochote choćby walnąć pięścią w mur. 

Bardziej standardowe sposoby leżą w drugiej osobie. Pamiętam jak kiedyś dokonałem cudu i miesięczny bałagan robiony przez 3 facetów sprzątałem w kilka godzin, bo ładna dziewczyna miała mnie odwiedzić i tak się skończyło, że obściskiwała się z moim kolega na moim łóżku - chyba już nigdy nie będę mieć takiej motywacji ;_; Można też mieć brata lub jego substytut czyli przyjaciela z którym, tak jak ja będziesz codziennie trenował na okolicznej siłowni (ciekawe ile damy radę)


poniedziałek, 16 maja 2016

O pamięci

Czy potrafiłbyś przypomnieć sobie wszystkie ciekawsze wspomnienia? Tylko niezwykle utalentowani ludzie potrafią tyle pamiętać i to tylko dlatego, że ich mózg inaczej działa niż u przeciętnego człowieka. Można spróbować coś pamiętać powtarzając sobie czy komuś opowiadajac, ale powoli i tak bedziemy tracić wspomnienia. Nie wszystko będziesz miał szansę sobie odświeżyć.
Nie mam pojęcia na temat działania pamięci, ale mam uczucie, że ważnym jego elementem jest coś w stylu odnośników i to dzięki nim czytając początek postu napisanego już całe 7 lat temu przypomniałem sobie jego całość, mimo że nigdy sobie nie wspominałem (nie było nawet warto). Dlatego opłaca się spisywać swoje wspomnienia i myśli do bloga. Szczególnie wersja internetowa jest dosyć trwała. Założyłem tego bloga w 2011 i trochę zawirowań przeżyłem od tamtego czasu. Pamiętnik w wersji papierowej raczej by nie przetrwał, a jeśli coś raz trafi do Internetu, to zostaje tam na zawsze - no przynajmniej jeśli ktoś powie "usuń to!!1". :)